czwartek, 20 października 2016

ROZDZIAŁ VI

"...żadna wielka miłość nie umiera do końca. Możemy strzelać do niej
 z pistoletu lub zamykać w najciemniejszych zakamarkach naszych serc, 
ale ona jest sprytniejsza - wie, jak przeżyć."
Jonathan Carroll, Poza ciszą


Skayler Fell

      Niklaus otworzył drzwi samochodu patrząc na mnie wymownie, skrzyżowałam ręce na piersi nie mając zamiaru wsiadać do środka.
- Wolisz tu zostać? - mówił łagodnie, choć jego cierpliwość powoli się kończyła - Znajdą cię, jeśli tu zostaniesz. Stefan na pewno zechce pomścić śmierć brata. - pierwotny zamilkł na chwilę, dając mi czas do namysłu. Wiedziałam, że ma rację, to tylko kwestia czasu kiedy by mnie znaleźli. Sama sobie nie poradzę, a z nim jestem bezpieczna. - Jedziemy? - zapytał, jednak tym razem nie musiał czekać długo na odpowiedź.
- Jedziemy. - odpowiedziałam z niechęcią siadając po stronie pasażera. Klaus usiadł za kierownicą z wyraźnym zadowoleniem - Co z moim samochodem?
- Spokojnie, już się tym zająłem.
- To dobrze. Lubię mój samochód.
- Sądziłem, że to mnie lubisz. - spięłam się słysząc te słowa, choć bardzo chciałam być blisko niego nie potrafiłam się przełamać i ponownie okazać swoje uczucia względem niego. Zwłaszcza, że wczorajszego wieczoru nie wiedząc dlaczego wampir odsunął się ode mnie. Na samo wspomnienie jego słodkiej krwi i tego, że tak bezwstydnie się temu poddałam, na moich policzkach poczułam rumieniec. 
- Dokąd jedziemy? - zapytałam nie reagując na jego słowa.
- Do Atlanty. Później do domu. - powiedział uśmiechając się szeroko.
- Chciałeś powiedzieć do wiedźmy? - spojrzałam na niego z lekką irytacją.
- Już myślałem, że będziesz miła. - pierwotny odpalił silnik samochodu i ruszyliśmy w drogę - Sądziłem, że nie muszę wyjaśniać kwestii twojego bezpieczeństwa. Otóż, moja ko...
- Jak wyobrażasz sobie pomoc tej wiedźmy? Wejdę tam, zrobi hokus-pokus i co? Nie będę miała tego daru? Czy czary-mary i potrafię to kontrolować? 
- Chcesz się tego pozbyć? - zapytał łagodnie. Siedziałam cicho, patrząc na drogę przed nami - Nie wiem, co ona zrobi. Musimy z nią porozmawiać. Wiem, że nie pozwolę by stała się tobie krzywda. Nie wiem dlaczego nie chcesz tego zrozumieć. - nie odezwałam się słowem, było mi głupio, że tak się uniosłam. Nie potrafię jednak inaczej.
- Chcę zachować swój dar. - odezwałam się po dłuższym czasie - Początkowo nie umiałam rozróżnić głosów w czyjejś głowie od faktycznie wypowiedzianych słów. Przytłaczał mnie natłok myśli. Teraz staram się separować je od siebie, lecz nie  zawsze się to udaje. Nie zawsze też mogę przeczytać czyjeś myśli. I nie wiem od czego to jest zależne. - dokończyłam wzruszając ramionami.
- A teraz? - zapytał zaciekawiony - Potrafisz odczytać moje myśli? - wydaje mi się, że Nik wie, jak trudno jest mi ponownie przed nim otworzyć, i choć nie potrafi to stara się być uprzejmy względem mnie. W końcu kiedyś coś nas łączyło. Spojrzałam na mężczyznę, kręcąc przecząco głową - Jestem jednym z najstarszych wampirów, więc jesteśmy odporni. - powiedział lekko rozbawionym głosem próbując rozładować atmosferę.
- Ty jesteś odporny. - powiedziałam głośniej i nieco pewniejszym głosem - Eljiah i Rebekha nie. - zrobiłam krótką pauzę - Stąd wiedziałam, że chciałeś wymazać mi pamięć. - dodałam ze smutkiem. Na twarzy Klausa pojawiło się nieme pytanie, na które moja odpowiedź była natychmiastowa - Nie, nie wiedzą o moim darze. - wampir wyraźnie odetchną z ulgą. 

***

- W tym momencie mamy dostępny jedynie apartament małżeński. - powiedział recepcjonista stojący za ladą. Niklaus uśmiechną się lekko pod nosem, rezerwując pokój na dwie noce. - Niestety apartament będzie dostępny tylko na jedną dobę. - dodał z udawaną przykrością. Pierwotny spojrzał mu prosto w oczy mówiąc:
- Zarezerwujesz dwa noclegi w apartamencie oraz kolację dla dwojga na koszt hotelu. - recepcjonista posłusznie wykonał polecenie. 

- Przyjemniej niż w motelu. - stwierdził rozglądając się po wnętrzu pokoju - Nieprawdaż?
- Tam też było sympatycznie. - uśmiechnęłam się lekko. Podchodząc do okna ujrzałam przepiękną panoramę oświetlonego nocą miasta. 
- Takich widoków  w motelu nie było. - parsknęłam wywracając oczami - Dlaczego się śmiejesz? - podszedł nieco bliżej z miną urażonego. 
- Co kto lubi. - odpowiedziałam krótko, patrząc wprost w jego niebieskie oczy - Ojciec zabierał mnie na konferencje, więc taki widok nie jest dla mnie nowością... - dodałam szybko odrywając spojrzenie. Bałam się, że mogę się w nich zatracić.
- Ale robi na tobie wrażenie. - stwierdził stając tuż za moimi plecami. Czułam jego oddech na sobie, czułam jak moje serce zaczęło przyśpieszać. Tak bardzo chciałam wtulić się w jego ramiona i ponownie poczuć, że ktoś mnie kocha, że komuś na mnie zależy. Pomimo to nie chciałam robić pierwszego kroku.
- Masz jakiś plan jutrzejszego dnia? - zapytałam starając się uspokoić emocje. 
- Nie zaprzątaj sobie tym głowy. - powiedział czule kładąc dłonie na moich ramionach. Moje ciało zesztywniało, nie wiedziałam jak zareagować, co zrobić. Odniosłam wrażenie jakby Niklaus cieszył się, że nie jestem obojętna na jego dotyk. Staliśmy tak przez chwilę w bezruchu napawając się sobą wzajemnie - Skye... - wampir zwrócił się do mnie - ...chciałem... - przerwało mu pukanie. Klaus z nieukrywaną niechęcią podszedł do drzwi w których stał postawny starszy mężczyzna z naszymi bagażami. Portier wniósł walizki do salonu i wyszedł z napiwkiem w kieszeni marynarki. 
- Chciałeś coś powiedzieć? - zapytałam chwytając za walizkę.
- Tak, chciałem przypomnieć, że o 21:00 czeka na nas stolik w restauracji. 
        Przeczuwałam, że chciał powiedzieć coś innego.  
- Będę gotowa. - burknęłam pod nosem i weszłam do łazienki biorąc gorący prysznic.  Przez głowę przechodziło mi milion myśli, ale i tak najchętniej wracałam do ostatniej chwili z Niklausem, na samo wspomnienie cieszyłam się jak dziecko. Wychodząc spod prysznica owinęłam się ciasno ręcznikiem i weszłam do sypialni, usiadłam na wielkim łożu zastanawiając się co założyć. Czterogwiazdkowy hotel, wiedziałam więc, że muszę ubrać się elegancko. Niestety nie zabrałam wszystkich rzeczy z domu ciotki i nie miałam wcześniej czasu ani głowy na sprawdzenie zawartości walizek. Westchnęłam ciężko i zabrałam się za przeglądanie rzeczy. Pierwsze na co trafiłam to czarne szpilki, "Dobry początek" - pomyślałam. Pod kilkoma bluzkami dostrzegłam różową kosmetyczkę, którą natychmiast otworzyłam, były w niej wszystkie niezbędne rzeczy do makijażu. Niestety w dalszym ciągu nie znalazłam żadnej sukienki, po chwili do rąk wpadła mi błękitna luźna koszula i białe spodnie. Podeszłam do lustra w łazience i zrobiłam nieco mocniejszy makijaż. Włosy wysuszyłam i dłońmi ułożyłam naturalne loki. Wchodząc do salonu zorientowałam się, że Klausa nie ma w apartamencie, kątem oka dostrzegłam, leżące na kanapie beżowe,  pudełko a na nim białą kopertę, otworzyłam ją i odczytałam wiadomość: "Czekam na Ciebie. Klaus". Uśmiechnęłam się pod nosem otwierając pudełko, moje oczy rozbłysły na widok znajomej sukienki wyszywanej złotą nitką ze złotymi kryształkami. 
        Przed wyjściem przejrzałam się ostatni raz w lustrze, sukienka miała długi rękaw i wcięcie z tyłu, delikatnie zarzuciłam włosy na bok, odsłaniając tym samym plecy. Przymykając oczy przypomniałam sobie naszą pierwszą randkę, miałam na sobie właśnie tą sukienkę i jedliśmy kolację w podobnej restauracji. Cały Niklaus lubi ekskluzywne wnętrza, jedzenie, samochody i wszystko co jest związane z tym słowem. 

Niklaus Mikaelson

         Piłem szampana w hotelowej restauracji, jednocześnie zastanawiając się nad obecną sytuacją, co powinienem zrobić z dziewczyną? Chcę mieć ją przy sobie, więc odpowiedź wydawałaby się prosta. Natomiast nie jestem pewien czy zaakceptuje moją sytuację, jak na razie nie zamierzam dzielić się z nią swoimi problemami, również chcę o nich zapomnieć, chociażby na moment. Teraz dzięki Skyler jest to możliwe, zawsze dobrze czułem się w jej towarzystwie. Do chwili obecnej nie potrafię zrozumieć, jak stała się dla mnie najważniejszą istotą na ziemi, i jestem wściekły na siebie, że naraziłem ją na niebezpieczeństwo. Zdaję sobie sprawę, że jestem najpotężniejszym nieśmiertelnym potworem na świecie, ale przy niej jestem tylko Klausem Mikaelsonem. 
- O mnie myślisz? - z zamyśleń wyrwał mnie słodki głos Skye, wyglądała olśniewająco.
- Pięknie wyglądasz. - powiedziałem składając pocałunek na jej dłoni. Usiedliśmy na przeciw siebie, a ja nie mogłem pojąc dlaczego tak bardzo się cieszę - Złożyłem już zamówienie. - oznajmiłem szybko - Nie masz nic przeciwko? - dodałem, wampirzyca pokręciła głową. Do naszego stolika podszedł kelner, nalał czerwone wino do kieliszków, a po chwili przyniósł przystawkę. Czułem na sobie przeszywające spojrzenie dziewczyny zdawałem sobie sprawę, że chce mnie o coś zapytać, tylko nie wie jak zacząć.
- Słucham. - powiedziałem zachęcając ją, była nieco zaskoczona.
 Po co naprawdę przyjechałeś do Salvatorów? - zapytała nadal patrząc na mnie - Wiesz może co chcieli ze mną zrobić? - wbiła widelec w łososia - Chyba tyle możesz mi powiedzieć? - dodała patrząc w swoją przystawkę, delikatnie przeżuwając kawałek ryby. Powinienem się domyślić, że nie odpuści i będzie drążyła ten temat.
- Bracia Salvatore mieli jeden wspólny najwyższy priorytet - przerwałem na chwilę by bardziej przykuć jej uwagę - chronić Elenę Gilbert, to było ich najważniejsze zadanie. Teraz został sam Stefan... - spojrzałem znacząco na dziewczynę - ...więc Elena ma o jednego psa obronnego mniej. - zaśmiałem się kpiąco.
- Co Elena ma ze mną wspólnego? - zapytała nie mając pojęcia o czym do niej mówię.
- Elena jest sobowtórem, a ty byłaś ich kartą przetargową. - spojrzała na mnie zdziwiona - Twój dar w zamian za życie Eleny. 
- Przepraszam, ale ja w dalszym ciągu nie rozumiem o co chodzi. Za życie Eleny? - widziałem irytację na twarzy Skaye, przyznam, że nieco mnie to bawiło.
- Wiesz w jaki sposób powstają hybrydy? - zapytałem.
- Wilkołak zamieniony w wampira. - odpowiedziała niechętnie.
- W skrócie, tak. - uśmiechnąłem się lekko - Wilkołak musi wypić moją krew i umrzeć mając ją w swoim układzie krwionośnym. Po przebudzeniu, będąc w trakcie przemiany powinien napić się krwi sobowtóra, czyli naszej słodkiej Eleny. - skończyłem, a na twarzy dziewczyny pojawiały się na przemian zdziwienie i niepokój - Dzięki tobie nie doszło do transakcji. - stwierdziłem z zadowoleniem.
- Traktujesz ją jak worek z krwią? - zapytała oskarżycielsko, na co mój uśmiech z twarzy szybko znikł - Jak możesz? - patrzyła na mnie z wyrzutem. 
- Przypominam, że cię torturowali. - powiedziałem ostro.
- Damon to robił. - powiedziała oschle - Teraz rozumiem co miał na myśli. Sądził, że przyjechałam na twoje zlecenie. - kręciła głową.
- Nie jest moją winą, że cię torturował! - powiedziałem szorstko przez zaciśnięte zęby. W oczach wampirzycy pojawiły się łzy.
- Masz rację, nie twoja. - była bliska płaczu, ale bardzo się powstrzymywała by nie okazać słabości - Dziękuję za kolację. - powiedziała chłodno, odchodząc od  stolika. Nie próbowałem jej zatrzymać, nic by to nie dało.
      Dopiłem lampkę wina i wyszedłem z restauracji. Byłem wściekły, kipiała we mnie złość, musiałem odreagować. Idąc ciemną wąską uliczką dostrzegłem młodą parę, podbiegłem w wampirzym tempie porywając chłopaka w drugi koniec uliczki. Agresywnie wbiłem mu kły w szyję i osuszyłem do ostatniej kropli krwi. Z daleka dobiegał mnie przeraźliwy krzyk jego partnerki.
- Witaj skarbie. - przywitałem się stając z nią twarzą w twarz, na co dziewczyna wzdrygnęła się  - Nie bój się. - powiedziałem delikatnie.
- Kim jesteś? - powiedziała drżącym głosem, bliska płaczu.
- Mam dziś dość płaczących kobiet. - stwierdziłem i patrząc jej w oczy dodałem - Nie płacz. Nie krzycz. - dziewczyna po chwili skinęła głową. 
- Co ze mną zrobisz? - zapytała wciąż drżącym głosem.
- Och, skarbie zamierzam cię zabić. - oznajmiłem czule gładząc jej policzek wierzchem dłoni. 
- Dlaczego? 
- Dlaczego? - powtórzyłem pytanie patrząc na czarnowłosą dziewczynę, która była bardziej zaskoczona wypowiedzianymi słowami ode mnie - Jestem potworem łaknącym krwi i mam problem z dziewczyną, która nie jest już moja. - patrzyła na mnie zdziwiona - To skomplikowane. - dodałem.
- Kochasz ją? - zapytała przedłużając nieco swoje życie. Chwilę się nad tym zastanowiłem i nie byłem pewny odpowiedzi.
- Może kiedyś kochałem. - dziewczyna próbowała powiedzieć coś jeszcze, ale pokazałem by była cicho - Nudzisz mnie. - dodałem i wgryzłem się w jej szyję zachłannie pijąc jej słodką krew, która była o wiele lepsza od jej towarzysza. Po kilku sekundach ciało dziewczyny było martwe, upuściłem ją nie starając się ukryć obydwu trupów. Czułem, że złość i gniew zostały wygłuszone a ich miejsce zajęło przyjemne uczucie euforii. W tym momencie nie obchodziło mnie nic, nie obchodził mnie nikt. Noc była młoda, ruszyłem więc napawać się urokami nocnego życia.

Skayler Fell

        Czułam promienie słońca ogrzewające moją twarz, leżałam z zamkniętymi oczami starając się jeszcze nie wstawać, denerwowałam się wyjazdem do czarownicy, bo nie wiem co zrobi, jeśli w ogóle coś zrobi. Powrót do domu też mnie stresował; dziwnie to brzmi: "do domu", bo tak na prawdę mój dom został sprzedany, tuż po śmierci matki, a nowym miał być ten w Mystic Falls. Niestety tam jestem niechciana i w dalszym ciągu nie mogę znaleźć swojego miejsca na ziemi. Może powrót do Nowego Orleanu nie jest złym pomysłem? I jeszcze Niklaus, tak denerwuję się  przed spojrzeniem mu w twarz i spędzeniem z nim dzisiejszego dnia. Rano zrozumiałam, że poniekąd jestem taka jak inni, oskarżam Nika o całe zło, a tymczasem jest jaki jest i nie zmienię tego, na pewno nie ja. Każdy z nas ma mroczną stronę, pierwotny ma ją po prostu nieco większą. Pamiętam, jak po premierze Jeziora Łabędziego podarował mi ogromny bukiet białych róż, uśmiechnęłam się szeroko na to wspomnienie. Znam go, jest impulsywny i mściwy, ale również  wrażliwy, miły i zabawny. Choć większość poznaje go z tej złej strony, a ja miałam to szczęście poznać każdą z jego stron. 
             Przeciągnęłam się na łóżku, z wielką niechęcią otwierając oczy, usiadłam opierając się o pikowany zagłówek. Przyglądałam się w ścianę stojącą na przeciwko mnie, nic nad zwyczajnego, zwykła gładka biała ściana.
- Witaj kochanie. - dobiegł mnie męski głos, automatycznie rozejrzałam się po sypialni i był tam, siedział wygodnie w fotelu. Jak mogłam go nie dostrzec - Jak się spało? - skinęłam głową.
- Dobrze. - dodałam po chwili. Dziś po jego wczorajszej złości nie było śladu. Przyglądał mi się uważnie, by po chwili usiąść obok mnie na łóżku. 
- Do wczorajszej rozmowy... - próbowałam mu przerwać, aby nie wracał już do tego, ale nie dopuścił mnie do słowa - ... chciałem dodać, że jadąc do Mystic Falls liczyłem na to, że cię spotkam, że uda mi się zamienić z tobą kilka słów. - opuściłam głowę nie patrząc na niego, choć on wbijał we mnie swoje błękitne oczy - Nie wiedziałem, że chodziło o ciebie. - w ustach Klausa to brzmiało, jak przeprosiny, gdyż samego słowa nie używał - Damon opowiedział mi o wampirzycy z rzadko spotykanymi umiejętnościami, wiedział, że mnie to zainteresuje...
- Nik... - przerwałam - Tęskniłam za tobą. - powiedziałam patrząc wprost w jego oczy. Widziałam zaskoczenie na jego twarzy, możemy o tym nie mówić, nawet tego nie okazywać, ale nie jesteśmy wstanie zapomnieć o tym co nas łączyło. 
- Ja też tęskniłem. - przyznał. Nasze twarze powoli zbliżały się do siebie, a między nami  rosło pożądanie. Patrzyłam w jego oczy, widziałam w nich błysk, a jego ciężki oddech otulał mój policzek. Po chwili jednym sprawnym ruchem przyciągnął mnie do siebie, moje serce przyśpieszyło. Czułam, jak jego usta łapczywie przywarły do moich, z każdym muśnięciem coraz mocniej i mocniej. W tej chwili liczyła się tylko nasza bliskość, nic innego nie miało znaczenia.

-------------------------------------------------------------------------------------------------

Mam nadzieję, że powyższy rozdział 
przypadł Wam do gustu, tak bardzo jak mi :)
 Czekam na komentarze,  gdyż każdy jest dla mnie ogromnym 
wsparciem i dawką pozytywnej energii :)